Oferty agencji łączą często dwa słowa: optymalizacja i pozycjonowanie. Brzmią jak jedno i to samo, więc łatwo je wrzucić do jednego worka. To dwa różne rodzaje pracy, wykonywane w określonej kolejności. Odwrócenie jej to jedna z najdroższych pomyłek, jakie można popełnić w SEO.
Co trafia do pierwszego worka
Optymalizacja to wszystko, na co masz bezpośredni wpływ na własnej stronie:
-
struktura adresów i nagłówków,
-
tytuły i opisy podstron,
-
szybkość ładowania i poprawna indeksacja,
-
usunięcie duplikatów,
-
linkowanie wewnętrzne.
Efektem jest strona, którą robot potrafi odczytać, a człowiek zrozumieć. Sama optymalizacja nie gwarantuje wysokich pozycji. Usuwa przeszkody, ale nie daje jeszcze powodu, żeby wyprzedzić konkurencję.
Co trafia do drugiego
Pozycjonowanie to praca nad przewagą:
-
pozyskiwanie linków i publikacje zewnętrzne,
-
dobór i rozbudowa fraz,
-
nowe treści pod zapytania, na które jeszcze nie odpowiadasz.
Efektem jest powód, żeby wyszukiwarka uznała Twoją stronę za lepszą od innych.
Dlaczego kolejność ma znaczenie
Wyobraź sobie link kupiony na podstronę, której Google nie indeksuje albo traktuje jako duplikat innej. Wydałeś pieniądze, a siła linku przepadła. Wyobraź sobie też sklep z wyposażeniem wnętrz, który kupuje kilkanaście publikacji na kategorie produktowe, choć większość kategorii ma adresy z parametrami powielającymi się w kilku wersjach, a strona ładuje się powoli na telefonie. Część linków trafia na duplikaty, a siła pozostałych rozprasza się między wersje.
Dlatego optymalizacja i pozycjonowanie stron www to nie jedna czynność, tylko dwie, z których pierwsza przygotowuje grunt pod drugą. Odwrotna kolejność nie jest zakazana, ale kosztuje więcej, bo część wydatków pracuje później albo wcale. Rozsądny pierwszy etap to audyt z listą błędów blokujących i mapa fraz przypisanych do podstron, a dopiero potem poprawki techniczne, treści i linki.
Dwie firmy, ten sam budżet
Firma A wydaje pierwszy kwartał na linki. Firma B przeznacza pierwszy miesiąc na audyt i poprawki, a dopiero potem zaczyna kupować publikacje. Po trzech miesiącach obie mają podobną liczbę nowych odnośników, ale u firmy A część z nich prowadzi na adresy z duplikatami, a strona wciąż ładuje się powoli, więc ruch rośnie wolno. U firmy B linki trafiają na podstrony, które robot odczytuje bez przeszkód, i każdy z nich pracuje od razu. Różnica nie wynika z lepszych linków, tylko z lepszego momentu ich kupna.
Co, jeśli granica jest płynna
Nie wszystko da się łatwo przypisać. Poprawa istniejącego opisu usługi to optymalizacja, a napisanie nowego artykułu pod frazę, której dotąd nie pokrywałeś, to już pozycjonowanie. Praktyczna reguła: jeśli praca naprawia to, co masz, jest optymalizacją, a jeśli dokłada coś, czego nie było, należy do pozycjonowania. Dzięki temu łatwiej pytać wykonawcę, co dokładnie robi w danym miesiącu.
Skąd wiadomo, że strona jest gotowa
Gotowość to lista kontrolna, nie uczucie. Najważniejsze podstrony są indeksowane i nie mają duplikatów. Każda ma jedną główną frazę w tytule i nagłówku. Strona ładuje się szybko także na telefonie, a linki wewnętrzne wskazują kluczowe adresy. Dopiero z takim stanem wchodzisz w etap, w którym każda złotówka wydana na publikacje pracuje na wynik, a nie na naprawianie wcześniejszych błędów.
Trzy pytania do wykonawcy
-
Co dokładnie zrobiliście w pierwszym miesiącu: audyt i poprawki czy już linki?
-
Które błędy blokujące zostały usunięte, zanim ruszyło kupowanie publikacji?
-
Na jakie podstrony prowadzą kupione linki i czy te podstrony są indeksowane?
